Nibylandia „No to lecimy!” – rodzinny festiwal Just So Festival to pyszna trzydniowa zabawa w hrabstwie Cheshire (fot.: materiały prasowe)
Anglia

Nibylandia

08października2015

Niech się zaczną dzikie harce! Królowa elfów zaprasza na bal, piraci robią srogie miny, rodzina linoskoczków fika koziołki. Just So Festival w zachodniej Anglii to święto dzieci, jakiego nie było. Dorośli też mogą przyjechać. Jeśli byli grzeczni.

Które plemię zwycięży tym razem? Czy Lisom uda się powtórzyć sukces sprzed roku? Może Sowy wezmą się w garść i odbiją pierwsze miejsce? A są jeszcze Żaby, Ryby, Lwy i Jelenie. One też nie sprzedadzą tanio skóry. Zwłaszcza Jelenie, których poprzednio było najmniej. Teraz chcą pokazać, na co je stać. Przygotowania już się zaczęły.

 

Niecodzienny to widok, gdy tata zakłada rudą kitę. Wszystko dlatego, że wraz z dziećmi został członkiem plemienia Lisów (fot.: Materiały prasowe)

 

Najważniejsze są rogi. Trzeba je zrobić, bo bez rogów żaden jeleń nie będzie prawdziwy.
Jedna para dla mamy, druga dla taty, trzecia i czwarta – dla dzieci. Do tego strój. Strój jest ważny, bo daje pewność siebie, gdy z zarośli wylezie zębaty Gruffalo, gdy biały królik czmychnie spod stóp do swojej nory, a szalony profesor Kelso zacznie wyczyniać magiczne sztuczki. Przebranie pozwala zaprezentować się w pełnej krasie podczas kończącej festiwal parady, no i łatwiej w nim zdobywać punkty dla swojego plemienia.

 

„Uwaga, Jelenie! Kto ma ochotę porzucać się poduszkami?”

 

Jak? Na przykład walcząc na poduszki z Żabami i Lwami. Nie o rywalizację tu jednak chodzi, ale o zabawę. A dokładniej: o trzy dni zabawy podczas rodzinnego festiwalu Just So Festival. W tym roku odbędzie się on po raz siódmy. Arystokratyczna posiadłość Rode
Hall Estate w hrabstwie Cheshire, między Stoke-on-Trent a Manchesterem, zamienia się w teren wesołego pikniku, podczas którego dzieci, mamy i tatusiowie poświęcają się wspólnym ćwiczeniom z wyobraźni.

 

Harce na świeżym powietrzu i nocowanie w namiocie – po takim zestawie atrakcji mało komu marzy się powrót do miasta (fot.: Materiały prasowe)

 

Są nie tylko przebieranki, ale także przedstawienia teatralne, spotkania literackie, zawody w pieczeniu ciasta, wyścigi w workach. Można nauczyć się grać na ukulele, tańczyć w bollywoodzkim stylu, spotkać wróżki, syreny i inne postacie z bajek. Posłuchać muzyki, połazić po drzewach, wypłynąć statkiem pirackim na poszukiwania skarbu. Nie ma mowy o nudzie!

 

W Miasteczku Wróżek zapalają się lampki na drzewach, a plemię Sów wyrusza ze śpiewem na podbój lasu. Arystokratyczna posiadłość w Cheshire na kilka dni zamienia się w Nibylandię, Narnię, Śródziemie czy Krainę Czarów (fot.: Materiały prasowe)


Moda na festiwale rodzinne zatacza w Wielkiej Brytanii coraz szersze kręgi, a bilety rozchodzą się w mgnieniu oka. W ciągu roku odbywa się kilkadziesiąt takich imprez. Jedne, jak firmowany przez znanego muzyka Petera Gabriela WOMAD w Charlton Park niedaleko Bristolu, przyciągają dziesiątki tysięcy uczestników (ale przede wszystkim koncertami muzyki etnicznej z całego świata). Inne, jak Starry Skies na farmie Barton Hill Farm przy granicy z Walią, u podnóża Gór Czarnych, to kameralne spotkania dla maksymalnie 200 rodzin. Wyjątkowość festiwalu w Cheshire polega jednak na tym, że od początku był on organizowany z myślą o maluchach.

 

W Miasteczku Wróżek zapalają się lampki na drzewach, a plemię Sów wyrusza ze śpiewem na podbój lasu. Arystokratyczna posiadłość w Cheshire na kilka dni zamienia się w Nibylandię, Narnię, Śródziemie czy Krainę Czarów (fot.: Materiały prasowe)

Polecane wideo


Gdy dwie mamy, Rowan Hoban i Sarah Bird, rozkręcały w 2009 roku jego pierwszą edycję, chciały umożliwić wspólne spędzanie czasu całym rodzinom. Tak po prostu. Just So. Pomysłów nigdy im nie brakowało, bo ich firma Wild Rumpus (Dzikie harce) od lat specjalizuje się w podobnych akcjach. „Wierzymy w cudowność – deklarują. – Jedna niezwykła chwila potrafi rozbudzić w dziecku umiejętność odczuwania zachwytu, która zostanie z nim na zawsze”.

 

„Masz w głowie rozum, a w butach stopy. Sam decydujesz, w którą stronę iść” – taką zachętą zaczyna się „Ach, dokąd byś się wybrał” („Oh, the Places You’ll Go!”) amerykańskiego autora książek dla dzieci Dr. Seussa. Literackie skojarzenia od początku tworzyły programową podstawę festiwalu (fot.: Materiały prasowe)

 

W zeszłym roku 10-letnia Teya mówiła, że festiwal był dla niej „magicznym przeżyciem, podczas którego zanurzała się w swoich snach, a potem gubiła w zasłyszanych opowieściach”. Alicja czułaby się tu chyba jak w Krainie Czarów. Zwłaszcza gdyby znowu spotkała Kota z Cheshire.

 

(fot.: Materiały prasowe)

 

Just So Festival w 2015 roku odbył się między 21 a 23 sierpnia na terenie Rode Hall Estate koło miasteczka Scholar Green w hrabstwie Cheshire. Na 2016 rok daty nie są jeszcze ustalone.  W tym roku rodzic płacił za bilet 117 GBP/680 zł, dziecko – 53 GBP/305 zł. W cenie była opłata za pole namiotowe. Najbliższa stacja kolejowa znajduje się w odległości około 5 km – w Kidsgrove, a najbliższe większe miasto to Stoke-on-Trent, centrum angielskiego przemysłu ceramicznego. Bilet na autobus National Express z Londynu do Stoke i z powrotem kosztuje 10 GBP/60 zł; podróż trwa prawie cztery godziny. Pociągi do Kidsgrove kursują co kilkanaście minut (8,4 GBP/6 zł).
www.justsofestival.org.uk

 

Rowan Hoban, Sarah Bird – współzałożycielki festiwalu – oraz Cathryn Peach i Jen Scott – ich świeżo upieczone wspólniczki – zapraszają na kolejną edycję Just So (fot.: Materiały prasowe)


Inne sierpniowe festiwale rodzinne w Anglii to między innymi: Sun & Moon Festival, www.sunandmoonfestival.com, w Plumpton koło Brighton albo Shambala Festival, www.shambalafestival.org, w Secret Country Estate w Northamptonshire.

Zobacz galerię - 19 zdjęć

Zobacz również

Skomentuj