Oto rzeka Łęgi Rogalińskie ze skupiskiem prastarych dębów to miejsce znane wszystkim fotografom przyrody. Dopiero z ptasiej perspektywy widać, że zdrowych drzew zostało tutaj niewiele. Zdjęcie pochodzi z fotograficznego cyklu „Genesis” Macieja Fiszer
Warta

Oto rzeka

21września2016

Należy do najlepiej zachowanych naturalnych rzek w Europie. Razem z Biebrzą, Pilicą, Narwią i Wisłą tworzy europejską ekstraklasę. Warta to esencja piękna w stanie płynnym.

Swoją długość Warta zawdzięcza lenistwu. Od źródeł w Zawier-
ciu aż po ujście do Odry pokonuje w sumie 808 kilometrów. Płynie w ustatkowanym krajobrazie i w całości wykorzystuje potencjał naturalnego ukształtowania terenu. Wije się nieskrępowana melioracyjnym gorsetem, swobodna; przeszkody
pokonuje łukiem. Zdarza jej się zawrócić, rozpleść na kilka osobnych koryt, delikatnie rozlać się na boki, zrezygnować z dalszej podróży, zostawiając tu i ówdzie wodne lusterka.

Klucz łabędzi o wschodzie słońca. Maciej Fiszer fotografuje przyrodę od 20 lat. „Ta pasja stała się dla mnie życiem równoległym – opowiada. – Trudno pogodzić je z tym zwyczajnym, ale jeszcze trudniej wytrzymać bez kontaktu z naturą”

 

 

Nigdzie się nie spieszy. Lubi tempo, które pozwala na pełny kontakt z okolicą. Nie brakuje jej zresztą pejzaży do podziwiania. Na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej snuje się między zamkami pamiętającymi czasy pierwszych polskich królów; witając się z Wielkopolską, rozlewa się w lubiane przez ptaki jezioro, czyli zbiornik retencyjny Jeziorsko. Mija aż pięć chronionych i różnorodnych parków krajobrazowych, miejskie bulwary, mosty oraz plaże. Jest wreszcie ostatni, najcenniejszy fragment. Ujście do Odry.

 

Wiosenny poranek koło wsi Czmoniec. Szczęśliwym dla fotografa zbiegiem okoliczności – podczas pracy nad cyklem „Genesis” w 2013 i 2014 roku – Warta wylała szczególnie obficie, tworząc malownicze rozlewiska na terenie Rogalińskiego Parku Krajobrazowego

Wyjątkowo fotogeniczne tereny Parku Narodowego Ujście Warty wydają się stworzone przez naturę. A nie są. Końcowy odcinek rzeki został wyregulowany blisko 250 lat temu
na żądanie pruskiego króla Fryderyka Wielkiego. Podobno
z powodu młodzieńczego romansu z córką dowódcy twierdzy w Kostrzynie, hrabiną Eleonorą von Wreech. Żeby złożyć jej odwiedziny, książę musiał przeprawiać się przez kilka splecionych warkoczy Warty. Postanowił to zmienić i kosztem miliona talarów namówić rzekę do większej przewidywalności. Prace inżynierskie zaczęły się w 1767 roku. Wykopano wtedy główny kanał, którym wciąż toczy się większość warciańskiej wody. Reszta wsiąka w bogate torfowe podłoże, zbiera się w starorzeczach, wreszcie sączy pozrywanymi pasmami.
Te pozostałości po niesfornej przeszłości rzeki są niewielkie, ale i tak imponujące.

Płaskie tereny parku najlepiej prezentują się z którejś z widokowych wież. Najwyżej wyniesiona platforma dla podglądaczy znajduje się w Chyrzynie, przy siedzibie parkowych władz. Kilka ciut niższych jest rozsypanych po całym obszarze.
Są również pływające pomosty oraz czatownie. No i wały przeciwpowodziowe. Ze wszystkich tych miejsc można podglądać zalane wodą poldery. To ulubione tereny łowiecko-wypoczynkowe stacjonującego na terenie parku ptactwa. Obfitość ptasich
gatunków oszałamia. Zaobserwowano ich tu blisko 260.

Aby zrobić takie zdjęcie starorzecza Warty koło Śremu, Maciej Fiszer musiał dwukrotnie przepłynąć Wartę pontonem, zatrzymując się w niektórych miejscach na kilka godzin, a czasami na kilka dni. Fotografia pochodzi z albumu „Warta”, nad którym autor pracował przez trzy lata


Całe stada batalionów, w marcu oddających się efektownym zalotom. Orły bieliki biorą się właśnie za wysiadywanie jaj, dzięcioły zaczynają kolektywny stukot, a kosy oraz drozdy śpiewaki – słodkie trele. Są już wszystkie gęsi gęgawy, traktujące okolice Słońska jako tereny lęgowe – zdarza się, że jest ich razem nawet tysiąc! Zbiorowy start gęsiej chmury to dla każdego ornitologa wydarzenie porównywalne z namierzeniem czarnego nosorożca w tanzańskim kraterze Ngorongoro. Rozlega się też szczebiot niepozornych wodniczek, znajdujących się niestety na liście gatunków zagrożonych
(na całym świecie żyje tylko 20 tysięcy par). Kiedyś było ich mnóstwo, ale europejska populacja kurczy się wraz z pomniejszaniem się łąkowego areału. Do tego czaple, gęsi, ohary, cyranki, derkacze, świstuny, myszołowy, rude kanie, rybitwy i błotniaki. Niemal pełen przegląd ptasiego bogactwa Europy Środkowej.

Choć cenny przyrodniczo, Słońsk nie jest jednak najbardziej spektakularnym krajobrazowo fragmentem Warty. Rzecznych pejzaży na długo zostających w pamięci lepiej szukać w środkowym biegu – zwłaszcza w wyjątkowo pięknym
Rogalińskim Parku Krajobrazowym. Między Świątnikiem
a Rogalinkiem rozlewająca się wśród łęgów i łąk rzeka tworzy naturalne zwierciadło dla kilkusetletnich dębów. Rozgałęzione, niekiedy częściowo martwe olbrzymy (których jest tu blisko dwa tysiące) to samosiejki – najsilniejsi wśród przedstawicieli dawnych lasów grądowych porastających kiedyś ten zakątek Wielkopolski, a przetrzebionych przez rolników szukających żyznych gleb pod uprawy. Kiedyś rywalizowały o wodę i światło, dziś rosną pojedynczo, rozproszone po polach. Nigdzie indziej w Europie nie przetrwało ich tak wiele. I nigdzie nie zachował się tak dobrze dowód ludzkiego respektu przed skoncentrowaną mocą drzew. Krzepiąca to myśl – zwłaszcza w obecnych czasach. Wiosna to dla rogalińskich dębów ważny czas. Rzeka dostarcza im energii na kolejny sezon. W starych tkankach znów zaczynają krążyć soki. Uwięziona przez mróz woda topi się, nawilżając glebę. Rozlewa się szeroko, a potem tygodniami wsiąka coraz głębiej i paruje coraz wyżej. Nasączona, coraz cieplejsza ziemia daje sygnał nasionom: „Można kiełkować!”. Kolejny sezon na start! Ten naturalny cykl można dziś podglądać tylko
na takich rzekach jak Warta.

Gdy pozwoli się jej działać w naturalny sposób, staje się jasne, dlaczego ludzie osiedlali się kiedyś wzdłuż szlaków, którymi woda migruje z wyżyn ku nizinom i morzom. Rzeka niesie życie, ale również je ułatwia. Traktowana z należytym respektem, odpłaca się współpracą. Jak każde żywe stworzenie, wścieka się, gdy próbuje się ją na siłę poskromić. Kiedy może na bieżąco pozbywać się napięć, robi to w dużo bezpieczniejszy sposób. Dlatego na bogatym Zachodzie już od jakiegoś czasu pompuje się gigantyczne pieniądze w przywracanie rzekom ich naturalnego stanu. Oswabadza się je, pozwalając samodzielnie wybierać drogę do celu. Na Warcie wciąż jeszcze
nie trzeba tego robić.

 

sprawdzone przez nas

 

HOT_elarnia w Puszczykowie koło Poznania to hotel, w któ-
rym poddano procesowi transformacji nie tylko tradycyjne myślenie o architek-turze, ale i o gościnności oraz wypoczynku. Powstało z tego przyjazne, piękne i pełne niespodzianek miejsce. Zharmonizowane z tempem, w jakim toczą się wody Warty. Jest tu także basen, sauna i łaźnia parowa; warto skorzystać z licznych zabiegów spa. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem od 440 zł.

Taste It, restauracja znajdu-jąca się w HOT_elarni serwuje klasykę dobrej kuchni: od pie-czonej gęsiny po pappardelle z borowikami. W karcie figurują też wielkopolskie przysmaki, na przykład „ślepe ryby”, czyli tradycyjna borowikowa kartoflanka jadana w poznańskich domach. Przystawki od 22 do 37 zł, dania główne – 39-74 zł.

Polecane wideo

www.hotelarnia.pl

Dwa pokoje z kuchnią
to pełna wdzięku restauracja na terenie pałacu Raczyńskich w Rogalinie. Otwarta
w stałych godzinach sezonowo; wczesną wiosną najlepiej dzwonić (można sobie zamówić obiad). W karcie typowe polskie potrawy:
od placków ziemniaczanych przez pierogi z jagodami
po zraziki. Dania za10-40 zł.

www.dwapokojezkuchnia.pl

 

Wzdłuż Warty rozciągają się tereny o niezwykłych walo-
rach przyrodniczych i turystycznych. Znajdują się tu parki narodowe i krajobra-
zowe,
między innymi: Park Narodowy Ujście Warty, Wielkopolski Park Narodowy, Nadwarciański Park Krajobrazowy i Rogaliński Park Krajobrazowy. Na ich stronach internetowych są informacje o szlakach, możliwości podglądania ptaków, itp.

www.wielkopolskipn.pl

www.pnujsciewarty.gov.pl

www.zpkww.pl

 

Aeroklub Poznański organi-zuje loty widokowe dla turys-
tów – można ustalić indywidu-alną trasę i przebierać
w sprzęcie – do dyspozycji są awionetki, balony, paralotnie oraz motolotnie. Godzinny lot balonem dla 2 osób za 1600 zł, pół godziny na pokładzie cessny – 399 zł.

www.aeroklub.poznan.pl

Zobacz również

Skomentuj