Co ma piernik do koguta Kazimierz liczy zaledwie trzy i pół tysiąca mieszkańców. Miejscowi śmieją się, że więcej tu zabytków niż ludzi, między innymi dlatego miasteczku nadano status pomnika historii (fot. Maks Skrzeczkowski)
Kazimierz

Co ma piernik do koguta

01grudnia2016

Kazimierz Dolny Zimową porą zmienia swoje oblicze. Pustoszeje, nabiera tajemniczego uroku, kurczy się do rozmiarów kieszonkowych i zaczyna półgłosem nucić na prowincjonalną nutę. Jeśli dobrze nadstawi się ucha, można w tej melodii usłyszeć cichutkie „kukuryku!”.

Z okien piekarni Sarzyńskich rozciąga się panorama na najwyższy punkt widokowy miasta – Górę Trzech Krzyży. Jeden rzut oka na ilość spacerowiczów i od razu wiadomo, czy warto wyrabiać więcej drożdżowego ciasta, zaplatać je w kształt kogutów i wstawiać do wiecznie rozgrzanego pieca. Wnętrze lokalu jest nietypowe, z wydzieloną częścią na kawiarnię w stylu klubowym. Latem nie ma tu gdzie wcisnąć szpilki, po sezonie robi się swojsko i kameralnie.

 

Renesansowy rynek w śnieżnej odsłonie wygląda niczym z zimowej baśni. Dzieci niecierpliwie czekają na mróz, który niesie obietnicę długich ślizgów (fot.: Maks Skrzeczkowski)

 

W wielkich fotelach goszczą stali bywalcy: pan Wacław w towarzystwie jamnika
o imieniu Husar codziennie pije tu poranną kawę, obok dwie rodziny zajęte są nurkującym pod stołami siedmiorgiem dzieci. Przy ladzie kolejka narciarzy zamawia śniadanie przed wyruszeniem na oddalony o półtora kilometra stok; za nimi para staruszków, która prosząc o „to samo, co zawsze”, wychodzi z bochenkiem świeżego żytniego chleba na zakwasie. Dzięki staraniom kilku pokoleń rodziny Sarzyńskich
od 40 lat nad Kazimierzem unosi się słodki maślany aromat.

 

XVII-wieczną kamienicę przy ulicy Nadrzecznej kupił w 1976 roku mistrz piekarski
z Lublina Zbigniew Sarzyński, ale to jego syn Cezary uczynił to miejsce znanym.
Co prawda długo opierał się rodzinnej tradycji – skończył politechnikę, został inżynierem i nie w głowie mu były wyrabiane przez ojca i braci bułki oraz chleby. Zdanie zmienił dopiero po przenosinach piekarni do Kazimierza Dolnego. Pokochał miasto, wiekową kamienicę i postanowił związać z nimi swoją przyszłość.

 

W szarych latach 80., gdy nikt jeszcze nie dostrzegał potencjału produktów regionalnych, zrozumiał, że figuratywne piekarstwo, w którym specjalizowała się cała jego rodzina, może rozsławić firmę i okolicę. Spośród wypiekanej przez nich menażerii
– drożdżowych raków, ryb, kaczek, a nawet krokodyli – wybrał wzór koguta. Objechał
z nim najpierw całą Polskę, a potem, przy wsparciu Cepelii, maślane nieloty rozpiechrzły się po świecie; mieli szansę zachwycić się nimi Brazylijczycy, paryżanie oraz nowojorczycy, jedzono je w Wenecji i Brukseli, trafiły nawet do Białego Domu.

 

Obok okna cukierni Sarzyńskich żaden łasuch nie przejdzie obojętnie. Co roku na wystawie pojawia się nowa świąteczna kolekcja tortów, ciastek oraz ozdobnych pierników. Stroją się też słynne koguty, których w sezonie sprzedaje się nawet parę tysięcy tygodniowo. Imponująca liczba, zważywszy, że każdy jest wyrabiany ręcznie (fot.: Kinga Błaszczyk-Wójcicka/Greenmorning.pl)


A czemu właśnie te ptaki tak przylgnęły do Kazimierza? Mówi się, że w zamierzchłych czasach składano je tutaj w ofierze, kiedy należało odegnać zły los. Kto wie, może robiła to nawet piękna żydówka Esterka, dla której stracił głowę Kazimierz Wielki. Miejscowi wierzą, że to właśnie ich miasto było scenerią tego gorącego (i gorszącego) romansu, zakończonego narodzinami dwóch synów: Niemira i Pełki. Jak przystało na króla, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”, władca wybudował dla ukochanej zamek w niedalekiej Bochotnicy.

 

Jego pozostałości są dziś mocnym punktem na liście lokalnych atrakcji. Nie każdy orientuje się, jak bardzo zabiega się tu również o zimowych gości. Od kilku lat działa stacja narciarska z pięcioma trasami i bajecznym widokiem na Małopolski Przełom Wisły, a kursujące po mieście dorożki zamieniają koła na płozy i wożą chętnych po malowniczych trasach wśród wąwozów. Pensjonaty mają w ofercie wypożyczalnie sanek lub biegówek, przy niektórych powstały nawet sztuczne lodowiska.

 

(fot.: Kinga Błaszczyk-Wójcicka/Greenmorning.pl)

 

Dzieląc się swoimi przepisami, Iga Sarzyńska radzi: pierniki – zarówno te, które posłużą do dekoracji, jak i te do jedzenia – można upiec nawet miesiąc wcześniej. Najlepiej przechowywać je w szczelnie zamkniętym pudełku ze skórką pomarańczy, żeby nabrały aromatu (fot.: Kinga Błaszczyk-Wójcicka/Greenmorning.pl)

Największą frajdą jest jednak spacer
po nareszcie opustoszałym rynku, kiedy przyprószone śniegiem, niczym cukrem pudrem, kamieniczki do złudzenia przypominają domki z piernika, wystawione
w witrynie piekarni Sarzyńskich. Piecze je Iga, jedna z trzech córek Cezarego. Po śmierci ojca wraz z siostrami i mamą przejęła rodzinny interes. „Moje pierwsze podróże mają zapach chleba – opowiada. – Pamiętam, kiedy tata wziął mnie i siostrę po raz pierwszy za granicę, do Wenecji, na zawody cukierników oraz piekarzy. Miałyśmy wtedy po siedem, osiem lat. Pojechałyśmy w nagrodę za pomoc w piekarni. Tata wyznawał zasadę, że karierę w każdej firmie należy zacząć od sprzątania, więc w wakacje zmywałyśmy podłogę i przecierałyśmy
w kawiarni stoliki”. Oprócz pracowitości
ma w genach rozmach w działaniu, więc wymarzyła sobie w Kazimierzu cukiernię
na światowym poziomie. Po studiach ruszyła w podróż po Stanach Zjednoczonych, aby uczyć się od najlepszych w branży. Wróciła
z głową pełną pomysłów i otworzyła
na piętrze piekarni Artystyczną Pracownię Sarzyńskich. Spod jej ręki wychodzą najwspanialsze  polskie torty weselne i kolekcje artystycznych ciasteczek. Wymyśliła też własnego koguta – dla odmiany z korzennego piernika, pięknie dekorowanego lukrem. Czy dorówna sławą swoim drożdżowym przodkom? Czas pokaże.

Przepisy:

 

Choinkowe Pierniki dekoracyjne

 

Składniki:

150 g cukru pudru
60 g masła
2 jajka
110 g miodu naturalnego
2½ łyżki przyprawy
do piernika
400 g mąki typu 650
30 g kakao
1 łyżeczka sody

Lukier królewski
1 jajko (samo białko)
200 g cukru pudru
sok z ćwiartki cytryny

 

Przygotowania:

Masło, cukier, jajka, miód i przyprawę do piernika wymieszać w kąpieli wodnej tak,
by całość podgrzała się do około 50ºC. Suche składniki, czyli kakao, mąkę oraz sodę
– dokładnie połączyć. Dodać ¾ tej mieszanki do ciepłej masy i wymieszać, a resztę wysypać na stolnicę i wyrobić ciasto. Zawinąć je w folię spożywczą i pozostawić
w lodówce na około 12 godzin.


Po wyjęciu z lodówki ciasto ponownie wyrobić, następnie rozwałkować na grubość około 2 mm. Wykrawać z niego pierniczki o dowolnych kształtach. Piec je w temperaturze 175ºC przez około 10 minut. Po ostudzeniu dekorować lukrem królewskim. Wycisnąć sok z cytryny przez sitko, dodać do białka i zamieszać. Następnie dodać przesiany (koniecznie!) cukier puder i ucierać przez około 7 minut. W lukrze nie może być najmniejszych grudek. Powinien być lśniący i gęsty na tyle, by można było z niego wylać wzór o dowolnym kształcie.

Polecane wideo

 

Keks z żurawiną

 

 

Składniki:

 

250 g masła
120 g cukru pudru
225 g mąki + 1 łyżka
5 dużych jajek
1 łyżeczka proszku
do pieczenia
2 łyżki wódki
5 kropli ekstraktu z wanilii
500 g bakalii
tłuszcz i bułka tarta
do smarowania formy

Lukier
100 g cukru pudru
sok z cytryny lub pomarańczy

 

Białka oddzielić od żółtek i wstawić do lodówki. Masło o temperaturze pokojowej ucierać z cukrem na puszystą masę. Nie przerywając ucierania, dodawać po jednym żółtku, a następnie proszek, mąkę, aromat wanilii oraz alkohol. Z białek ubić sztywną pianę i delikatnie wymieszać ją z ciastem. Bakalie (daktyle, morele, żurawinę) posiekać, obtoczyć w łyżce mąki (dzięki temu nie osiądą na dnie ciasta) i delikatnie wymieszać
z masą. Formę keksówkę wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą. Wlać do niej ciasto, wyrównać je i piec przez około 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 180ºC.
Przed wyjęciem warto sprawdzić za pomocą patyczka, czy jest dobrze upieczone. Udekorować lukrem dopiero po ostudzeniu.
 
Cukier rozetrzeć z sokiem z cytryny lub pomarańczy. Gęstość lukru regulować przez dodawanie wody, jeśli lukier będzie zbyt gęsty, lub cukru pudru – jeśli okaże się zbyt rzadki.

 

Sprawdzone przez nas

 

Piekarnia Sarzyńskich, ul. Nadrzeczna 6. Oprócz słynnych kogutów warto spróbować tu np. cebularzy, kulebiaków i kajmakowego sernika. W Pracowni Artystycznej Igi Sarzyńskiej należy choć rzucić okiem na jej piernikową kolekcję świąteczną.
www.sarzynski.com.pl
www.art.sarzynski.com.pl


Dom Gościnny Beitenu, ul. Lubelska 4, mieści się w dawnej synagodze, pomię-
dzy Małym i Dużym Rynkiem. Oferuje pokoje dwuosobowe z łazienką od 150 zł.
www.beitenu.pl


Pod Wianuszkami, ul. Puławska 80. Schronisko młodzieżowe urządzone
w XVII-wiecznym spichlerzu. Do dyspozycji gości są pokoje 1-7-osobowe (33-50 zł/os.).
www.schroniskakazimierzdolny.pl

Kuligi po wąwozach organizuje Końskie Taxi „U Kozaków” z postojem przy ul. Plebanka. Rezerwacje telefoniczne pod numerem: 603 284 995.


Stacja Narciarska Kazimierz,  ul. Puławska 168, jest czynna w godz. 9.00-22.00. Karnety – od 15 zł za godzinę.U stóp stoku znajduje się wypożyczalnia sprzętu.
www.stacjakazimierz.pl


Kiermasz Smaków Regionalnych pod hasłem „Zasmakuj w Kazimierzu” odbędzie się na rynku w weekend 12-13 grudnia. Można się spodziewać specjałów z różnych regio-nów Polski, nie tylko miejscowych, a także rękodzieła i sztuki ludowej.
www.kazimierzdolny.pl

Zobacz również

Skomentuj